
Kilka dni temu film, w którym znany dziennikarz TVN Kamil Durczok klnie, znalazł się w internecie. Najbardziej zainteresowany tym zdarzeniem podkreśla, że musiał to zrobić ktoś, z ekipy TVN i gdy dojdzie do tego, kto to był, zostaną wyciągnięte w stosunku do niego odpowiednie konsekwencje.
Swoje niewybredne słowa skomentował następująco: "Na 20 minut przed "Faktami" nie ma czasu na piękną polszczyznę".
Chyba coś w tym racji jest. Trudno oczekiwać pięknych słów, kiedy widać, że stół ubrudzony jest już od dłuższego czasu, że nikt się tym nie interesuje, że trzeba wystąpić już za chwilę, a nie wszystko jest gotowe. Można w takiej sytuacji stracić panowanie nad sobą, a właściwie uwolnić język. Jednak zachowanie znanego prezentera wywołało duże zainteresowanie. Obok tropiących w Internecie filmu osób znalazły się prośby TVN o usunięcie filmiku, bo nie jest zgodny z prawem autorskim, które nadużywa. Jednak zaradni internauci zaczęli przenosić film na zagraniczne serwery i strony. Jest on nadal dostępny w sieci.
O co tyle krzyku? Nad czym debatujemy? Skąd pojawiają się głosy o "ludzkim obliczu Durczoka" i stanowczym zawodzie, jakim sprawił innym jego język. Mówimy o niżej zapisanych słowach:
- Nie wk...aj mnie, dobrze? Od dwóch dni jest tak upierd...y stół tutaj, że tylko dlatego, że zlikwidowaliśmy ten j...y przerywnik, który jedzie z góry, to jeszcze się to jakoś k...a uchowało i ludzie tego nie widzą. Może by ktoś ruszył dupsko i to wyczyścił? A jak tu będzie g...o leżało, to je też pokażesz?"
Co ciekawe były one wypowiadane w chwili, gdy dziennikarza malowała wizażystka (która wyraźnie nie przejmuje się całą sytuacją). Wygląda na to, że takie chwile nie należą w oczach pracowników TV do nadzwyczajnych.
Swoje niewybredne słowa skomentował następująco: "Na 20 minut przed "Faktami" nie ma czasu na piękną polszczyznę".
Chyba coś w tym racji jest. Trudno oczekiwać pięknych słów, kiedy widać, że stół ubrudzony jest już od dłuższego czasu, że nikt się tym nie interesuje, że trzeba wystąpić już za chwilę, a nie wszystko jest gotowe. Można w takiej sytuacji stracić panowanie nad sobą, a właściwie uwolnić język. Jednak zachowanie znanego prezentera wywołało duże zainteresowanie. Obok tropiących w Internecie filmu osób znalazły się prośby TVN o usunięcie filmiku, bo nie jest zgodny z prawem autorskim, które nadużywa. Jednak zaradni internauci zaczęli przenosić film na zagraniczne serwery i strony. Jest on nadal dostępny w sieci.
O co tyle krzyku? Nad czym debatujemy? Skąd pojawiają się głosy o "ludzkim obliczu Durczoka" i stanowczym zawodzie, jakim sprawił innym jego język. Mówimy o niżej zapisanych słowach:
- Nie wk...aj mnie, dobrze? Od dwóch dni jest tak upierd...y stół tutaj, że tylko dlatego, że zlikwidowaliśmy ten j...y przerywnik, który jedzie z góry, to jeszcze się to jakoś k...a uchowało i ludzie tego nie widzą. Może by ktoś ruszył dupsko i to wyczyścił? A jak tu będzie g...o leżało, to je też pokażesz?"
Co ciekawe były one wypowiadane w chwili, gdy dziennikarza malowała wizażystka (która wyraźnie nie przejmuje się całą sytuacją). Wygląda na to, że takie chwile nie należą w oczach pracowników TV do nadzwyczajnych.





