środa, 31 grudnia 2008

Czemu w Polsce nie sprawdził się Bookcrossing?


Akcja znana w Polsce głównie pod tytułem, a właściwie hasłem - Uwolnij książkę nie może pochwalić się zbyt dużą ilością sukcesów. Niby strona internetowa istnieje, niby ma się dobrze, ale poza tym niewiele się dzieje. Teoretycznie można zarejestrować książkę na stronie, wypuścić ją w obieg, a potem rejestrować, obserować jej drogę. Czasami można, przy dużej ilości szczęścia liczyć na to, że dana książka trafi w wiele miejsc na ziemi. Jednak trzeba liczyć się również z tym, że bardzo szybko zostanie po prostu...przywłaszczona.

Polacy, których może i świadomość literacka wzrasta, może i niektórzy z nas potrafią odróżnić lekką literaturę od prawdziwych dzieł sztuki, to jednak trafienie na ławce na wytartą, czasami zniszczoną książkę (nawet nie przez namiętne czytanie, ale "nieczytanie") zazwyczaj łączy się z wysnuciem wniosku, że ktoś ją zgubił. Rozglądamy się naokoło, szukamy właściciela. Bywa, że odchodzimy zdezorientowani. Niektórzy jednak, niestety jest ich bardzo wielu, niszczą znalezioną książkę. Inni na zasadzie - znalezione, niekradzione, zabierają ją ze sobą do domu.

Co innego za granicą. Tam kupimy tak zwaną książkę pociągową. Jej cena jest jeszcze niższa niż kwoty, jakie trzeba przeznaczyć na zakup książki w "taniej książce" (a propos twór typowy dla Polski). Są to bardzo proste formy "literackie", tak też potraktowane przez wydawców. Drukuje się je w małym formacie, by zmieściły się do kieszeni, na jednym z najgorszych papierów, w miękkich okładkach. Nikogo nie dziwi dlatego, fakt że od razu po przeczytaniu lądują do śmietnika. Co innego książki z wolnego obiegu. One rzeczywiście krążą po całym kraju, a nawet docierają poza jego obszar. Najgorzej, dla książki, rzecz jasna, kiedy trafi ona do Polski...

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Tylko dla siebie...do poczytania


Książki są jak ludzie. Jedne są bezinteresowne i zawsze blisko Ciebie, gdy ich tylko potrzebujesz. Jedne gdy natrafiasz na nie na swojej drodze, zapadają Ci głęboko w pamięć i na zawsze odmieniają Twoje życie. Inne Cię irytują, nudzą, czy wręcz przynoszą krótkotrwałą rozrywkę. Jeszcze inne gdy raz do nich zajrzysz, nagle wywracają Twój świat.Twoje poczucie estetycznego piękna i życiowej mądrości oraz oryginalności odkrycia na tyle się zmienia, że trudno drugi egzemplarz równie dobrej (książki)...Bywają też książki, które zwyczajnie do nas nie pasują, na których odbiór nie jesteśmy jeszcze gotowi.

Gdy czyta się bardzo dużo, trudno o coś dobrego. Bardzo ciężko znaleźć coś, co można bez żadnego "ale" polecić. Niezwykle skomplikowane staje się także zwykłe powiedzenie, że to "powinien przeczytać każdy". Dlatego nie napiszę tego. Powiem tyle, że jeśli chcesz chwilę postoju w swoim życiu, krótkiego, ale intensywnego zastanowienia i wiele refleksji, polecam książkę Rubena Gallego Na brzegu. W końcu każdy z nas jest kiedyś na swoim własnym, stromym i wydawać by się mogło bez nadziei, brzegu...



Jest to opowieść wstrząsająca, porusza ona bowiem dwa, zdawałoby się, że skrajne i bardzo wyeksploatowane literacko tematy - starość i młodość.

Czy dziecko można uczynić starcem? Można.

Psychika może bardzo wiele. Przystosowuje się bowiem do różnych sytuacji, nawet do permanentnego cierpienia, które w końcu obleka się w cyniczne maski. Dwójka przyjaciół - Ruben i Misza pokazują z każdej karty książki, czym jest naprawdę przyjaźń. To doskonała lektura dla tych, którzy z jakiś powodów już w nią nie wierzą. To także historia wiecznej nadziei, która nam pomaga nawet wtedy, kiedy wydawać by się mogło, że mydli nam oczy. Nawet wtedy, kiedy jesteśmy przestraszonymi, sparaliżowanymi chłopcami w domu starców.

Życie w cieniu śmierci ma coś z przedstawienia, dramatu, ironicznej farsy. Nic dziwnego, że ta autobiograficzna opowieść przyjmuje formę trzech aktów sztuki.

Na brzegu to druga powieść urodzonego w Moskwie Gallego. Pierwszą była powieść Białe na czarnym, która bardzo szybko zyskała uznanie. Nie tylko czytelników, ale także krytyków.