Jednym z podstawowych problemów współczesnego copywritingu jest fakt wyedukowania odbiorcy reklamy. Już nie jest tak, jak było jeszcze kilka lat temu, że wystarczyło działać na podstawie z góry ustalonych wytycznych. Znało się proste reguły, powielało pomysły. Dzisiaj odbiorca reklam jest mądrzejszy. O niebo częściej zna sposoby wpływania na własną świadomość, dość często intuicyjnie wie, kiedy i w jaki sposób jest oszukiwany. Nie wszystko do niego trafi.
Copywriter musi potrafić więcej. Powinien mieć świadomość zmienności polskich, ale i zagranicznych realiów. Styl a la Piotr Majewski z pewnością nie wchodzi w tym wypadku w grę. Nie można przeceniać magii nagłówków. Są one ważne, ale liczy się także coś więcej. Nie dajmy się zwariować i wmówić sobie, że istnieją reguły, które pozwolą nam zawładnąć czyjąś wolą, uczuciami, że mamy w rękach asa. Wystarczy go w odpowiedni sposób wyjąć, najlepiej konkretnym gestem i mamy w kieszeni...klienta, nie asa rzecz jasna.
Powtarzam - nie dajmy się zwariować. Dość komiczne jest także wykorzystywanie przez wielu pseudo copywriterów techniki NLP. W swoim karykaturalnym odbiciu może być ona naprawdę komiczna. Przezabawna, rozpoznawalna z kilometra a co za tym idzie ...nieskuteczna.
Przecenianie produktów (zbyt duże, rzecz jasna), rzucanie mega wielkimi obietnicami bez pokrycia - to tylko niektóre błędy. Nie sposób ich wybaczyć.
Wielu się na nie łapie. Blog ten powstał, całkiem serio, trochę niejako z konieczności otwarcia innym oczu na ten proceder.
Copywriter musi potrafić więcej. Powinien mieć świadomość zmienności polskich, ale i zagranicznych realiów. Styl a la Piotr Majewski z pewnością nie wchodzi w tym wypadku w grę. Nie można przeceniać magii nagłówków. Są one ważne, ale liczy się także coś więcej. Nie dajmy się zwariować i wmówić sobie, że istnieją reguły, które pozwolą nam zawładnąć czyjąś wolą, uczuciami, że mamy w rękach asa. Wystarczy go w odpowiedni sposób wyjąć, najlepiej konkretnym gestem i mamy w kieszeni...klienta, nie asa rzecz jasna.
Powtarzam - nie dajmy się zwariować. Dość komiczne jest także wykorzystywanie przez wielu pseudo copywriterów techniki NLP. W swoim karykaturalnym odbiciu może być ona naprawdę komiczna. Przezabawna, rozpoznawalna z kilometra a co za tym idzie ...nieskuteczna.
Przecenianie produktów (zbyt duże, rzecz jasna), rzucanie mega wielkimi obietnicami bez pokrycia - to tylko niektóre błędy. Nie sposób ich wybaczyć.
Wielu się na nie łapie. Blog ten powstał, całkiem serio, trochę niejako z konieczności otwarcia innym oczu na ten proceder.