Pisać może każdy. Nie ma do tego żadnej wątpliwości. Jednak zarabiać w ten sposób mogą nieliczni. Pominę inne nieważne w kontekście tytułu zagadnienia i skupię się na najważniejszym w tym momencie, na podejściu do własnego warsztatu. Język jest bardzo delikatnym materiałem. Takim, który lubi zaskakiwać, przynosić niespodzianki...
Dość znana jest prawda, że gdy jesteśmy czegoś zbyt pewni, często popełniamy błędy. Prawda ta jest wyjątkowo aktualna zwłaszcza w tym temacie. Gdy nauczymy się pisać w jakiś sposób, przyzwyczaimy się do popełnianego błędu, tylko zbieg okoliczności, czyjaś uwaga, zmusi nas do zweryfikowania swojego sposobu konstruowania myśli. Na przykład, gdy ktoś przyzwyczaił się, że na pewno pisze się "napewno" będzie tak robił. Jego błąd będzie dla niego niezauważalny. Oczywiście, podałam przykład skrajny, taki, który od razu rzuca się w oczy. Jednak język polski pokazuje wiele niejednoznaczności. Kolejne przykłady? Proszę bardzo.
Jeżeli określamy nasze położenie, mając na uwagę osiedle mówimy "na": na przykład na Wyżynach, na Pradze (Praga, dzielnica Warszawy), na Kazimierzu (dzielnica Krakowa), jednak już w Fordonie (dzielnica Bydgoszczy). Ostatni przykład wynika chyba stąd, że Fordon był niegdyś miastem, a swoją lokalizację w mieście określamy raczej jako "w". Jednak ta uwaga jest nie do końca słuszna, bo na przykład Krakowski Kazimierz niegdyś też stanowił osobne miasto. Mówiąc o miastach, mówimy: w Pradze, w Kazimierzu....
Niejasności może pojawić się więcej: mówimy: studiuję na uniwersytecie, czy w uniwerystecie? Dzisiaj poprawna jest tylko ta pierwsza wersja, druga jest dopuszczalna, bo tak mówi starsze pokolenie, przyzwyczajone do innej normy. Sformułowanie "studiuj w UTP" jest hasłem zachęcającym na bilbordach wybranie właśnie tej bydgoskiej uczelni.
Ostatnio w Milionerach pojawiło się pytanie za 500 zł. Pytanie dotyczyło związków frazeologicznych. Wydawałoby się, że tak niski poziom, pierwsze pytanie w grze, nie powinien przysporzyć problemu, powinien być łatwy, nic bardziej mylnego. Pytanie brzmiało miej więcej tak- gdy się boimy, przeżywamy strach gdzie biegnie nasza dusza? Odpowiedzi brzmiały: w pięty, w łokcie, w kolana....Poprawna odpowiedź to pięty. Jednak wybór związku frazeologicznego był tak nietrafny, że nawet studenci polonistyki mieli problem z udzieleniem na poczekaniu poprawnej odpowiedzi. Konieczne było zasięgnięcie odpowiedzi w słowniku.
Innym bardzo nieudanym przykładem pytania w Milionerach było pytanie o końcówki w dopełniaczu liczby pojedynczej. Chodziło o wybór poprawnej -a lub -u, dokładniej o odpowiedź na pytanie, które słowo dopuszcza tylko jedną końcówkę. I to nie był zbyt dobry wybór pytania. Bowiem w zależności od słownika odpowiedzi brzmią różnie. Osoba, która trafiła na to pytanie może mieć pretensje, bo wydaje się ono źle skonstruowane. Mówiąc najdelikatniej, może wprowadzać błąd i uniemożliwiać poprawną odpowiedź na nie.
Pytanie było złe. Jedna z odpowiedzi, która uznana była za poprawną (bo dopuszczalne było według twórców pytania użycie dwóch końcówek, -u i -a) według słownika Bańki byłaby niepoprawna. Chodzi o słowo "fotel". Fotela? Czy fotelu? Bańko dopuszcza tylko fotelu, z kolei Markowski (Nowy Słownik Poprawnej Polszczyzny, PWN) umieszcza w tym haśle tylko jedną formę "fotela". Także biorąc pod uwagę nasze rozumowanie, należałoby zaznaczyć tę odpowiedź, bo według dwóch słowników dopuszczalna jest jedna poprawna forma (nieważne, że formy te są różne w dwóch słownikach, w każdym za poprawną uznawana jest jedna). Jednak to nie była poprawna odpowiedź w programie Milionerzy.
Jaki wniosek? W języku nic nie jest takie proste, na jakie może wyglądać.