czwartek, 27 marca 2008

O blogu

Pisanie bloga stało się w Internecie niemal koniecznością. Blog jest bowiem jedną z form kontaktu z czytelnikiem, z klientem, z osobą zainteresowaną tematem, o którym właśnie my mamy dużo do powiedzenia. W ten sposób blog stał się swego rodzaju manifestem, pamiętnikiem. Zbiorem myśli, wynurzeń i przemyśleń, dostępnym wszystkim.

Można zauważyć dwa nurty blogów. Jeden bardzo rwący i różnorodny w swoim biegu to blog prywatny, gdzie dana osoba pisze o swoim życiu. Blog tego typu to po prostu pamiętnik. Spowiedź, bardziej lub mniej szczera, danej osoby. Drugi równie dynamiczny, ale o niebo bardziej agresywny i zdeterminowany na cel do osiągnięcia to blog tematyczny, służący pozycjonowaniu. Blog tematyczny, narzędzie pozycjonera, jest systematycznie prowadzony, dodawane są do niego linki, prowadzące do macierzystej domeny. Im więcej posiada wpisów, tym lepiej. Im więcej słów kluczowych, tym korzystniej.

Oczywiście wyróżniamy ponadto blog, na którym zamieszcza się tylko zdjęcia, czy też blog, który przedstawia prace, na przykład plastyczne. Blog blogowi nierówny...

poniedziałek, 10 marca 2008

O tym, jak zrobić niedobrą korektę...


Przeraża mnie impertynencja niektórych korektorów. Mało optymistyczne jest także to, co robią osoby zlecające korektę przypadkowym osobom. W Internecie pojawiają się ogłoszenia, w których można wyczytać, że poszukiwaniu są korektorzy. Przeważnie zleceniodawca kryje się za nic niemówiącym pseudonimem, nickiem. Zdarza się, że od razu zastrzega mało formalną współpracę. I tu powinno się zapalić czerwone światło...Mi się zapaliło z dwóch przyczyn: dużej ilości zleceń, dziwnego toku rozmowy zleceniodawcy.

O co chodzi? Meritum jest takie - gro korekt przeprowadzanych jest przez przypadkowe osoby, które etykę i delikatność tej profesji uważają za zbędną stratę czasu. Nie myślą o niej, bo liczą się tylko zyski. Konsekwencja takiego podejścia jest nie najciekawsza...Wydaje się książki z dużą ilością błędów. Tłumaczenia, które potem są sprawdzane przez "korektora", są niejasne. Trzeba podkreślić - robią tak nieliczne wydawnictwa oraz te, które nie wiedzą, że ich pracownicy w trakcie pracy zamiast samemu siedzieć nad pracą, zlecają ją innym - przypadkowym osobom. Sami też często są niekompetentni, ale to już inna bajka. Po co to robią? Żeby sami mogli na tym zarobić. W wydawnictwach biorą na siebie dużo zleceń, bo często płacone mają za wykonaną pracę. Bywa, że liczą na szybki awans. Wiadomo jak działa łańcuch pośredników.

Zauważyłam, że korektor to niemal autor. Może zmienić w tekście wszystko. Nie musi tłumaczyć nawet swoich dość znaczących ingerencji w tekst. Nie musi wstawiać komentarzy dla swojego toku myślowego. Gdy książka jest tłumaczone, korektor bywa, że może wszystko....Autor i tak nie ma na to wpływu.

Korektę wykonuje się na ilość. Szybciej, mniej dokładniej, byle była. Niestety tak się dzieje. Zajmuję się korektą już od dłuższego czasu. Jednak sytuacja, jaka mnie spotkała nie nastraja optymistycznie. Osoba, zlecająca zadanie, zabrała Autorowi możliwość wglądu w pracę. Skąd to wiem? Zostałam uprzedzana, że "mam zmieniać, jak mi się podoba", bo tego nikt po mnie nie będzie sprawdzał...pójdzie do druku.

niedziela, 9 marca 2008

Kluczowa decyzja - wybór nazwy domeny

Domena to nazwa adresu internetowego, po wpisaniu którego trafiamy na wybraną stronę internetową.

Jak ważny jest wybór naszej domeny, przekonali się twórcy serwisu www.nasza-klasa.pl. Większość z nas po zalogowaniu się lub po dowiedzeniu o jej fenomenie, uznała, że to pierwsza i jedyna taka strona, że nie było wcześniej podobnej. Nic bardziej mylnego!

Pomysł przyszedł z Zachodu. Jednak nikt w Polsce przez dłuższy czas nie był w stanie stworzyć podobnej strony. Było to trudne, bo wydawało się niemożliwe powołanie do życia takiego kolosa, sprawienie, by na stronie zapanował tak duży ruch, jaki osiągnęła teraz nasza-klasa. Znawcy tematu byli septyczni. Uznali, że szkoda na to czasu. Jak bardzo się mylili można ocenić po zarobkach, jakie mają twórcy naszej-klasy. Ci, którzy nie wykorzystali pomysłu z zachodu rozmawiają na licznych forach internetowych, życząc naszej klasie szybkiej śmierci. Zapominają, jak liczono dni programowi gadu-gadu. Osoby liczące, krótko mówiąc, przeliczyły się. Sądzę, że podobnie będzie i w tym przypadku.

Przypomnijmy, serwis ma ponad 9 milionów użytkowników, którzy każdego dnia nawet po kilka razy logują się na stronie. Nic dziwnego, że samych twórców zaskoczył tak duży ruch na stronie, tak duża popularność!

Ich nieprzygotowanie na taką ilość odwiedzin - mogliśmy odczuć poprzez padające ciągle serwery, które były przeciążone. Wielu to nie przeszkadzało. Logowali się i cierpliwie znosili kilkakrotne zrywanie serwisu. I tutaj napotykamy na kolejną kwestię.

Dużym problemem jest serwer, skrypt oraz wiele innych czynników, które mają działać na taką skalę, jak np. nasza-klasa! Warto o nie zadbać, jednak nie przesadzajmy. Z historii działania naszej-klasy wiemy, że wszystko można naprawić po czasie. Gdy strona jest naprawdę dobra, obroni się sama. Internauci poczekają. Ich cierpliwość w takich sytuacjach zaskakuje nawet ich samych.

Jednak wróćmy do tematu. Kwestią kluczową jest dobra nazwa domena. Dobra to znaczy taka, które będzie się kojarzyć z tym, co Internauta może znaleźć na stronie. Taka, którą łatwo i szybko się zapamiętuje. Musi być też czytelna, nie może powodować błędów. Nie możemy się zastanawiać - jak to zapisać? Bo bardzo łatwo w takich wypadkach trafić na inną stronę, stronę konkurencji.

Przed naszą-klasą były strony - portal szkolnelata. Jednak wielu z nas miałoby problem, z powiedzeniem, co znajduje się na stronie o takiej nazwie. Jednak nasza-klasa oznacza jedno - NASZĄ klasę, czyli Patryka, Asię, Anię i Macieja. I wszystko jasne.

sobota, 1 marca 2008

Recepta na sukces?

Ostatnimi czasy zaczęli do mnie zgłaszać się klienci, którzy dzięki ogólnodostępnym tekstom w Internecie, nabrali przekonania, jak ma wyglądać tekst, który oni zgłaszają do napisania. Klienci mniejszych i większych firm poczytali to i owo i olśniło ich. To takie proste! Stworzyć tekst na stronę www? Błahostka! Jednak mimo tej prostoty, nie piszą sami. Zlecają zadanie copywriterowi...

Co mówią? Mianowicie ma być to opis, zawierający odpowiednie słowa, tak zwane magiczne słowa klucze, w żadnym wypadku nie powinny się w nim znaleźć wyrazy nieodpowiednie, które zmniejszają sprzedaż. Partykuła "nie", źle sformułowanie pytanie - może spowodować znaczny spadek notowań ze sprzedaży danego produktu. Co ja na to odpisuję?

Przede wszystkim śmieję się z naszego copywriterskiego życia. Osoby parające się reklamą mają miej lub więcej czasu, by sprzedawać swoją receptę na sukces. Inne branże raczej ją ukrywają - nasza opowiada o niej na prawo i lewo. Czy to możliwe? Kto byłby aż tak głupi, by pisać, jak zarobić w danym fachu? Kto chciałby uczyć własną konkurencję? No właśnie...W tym tkwi problem. Bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach, dopóki zarabia na danym poletku, nie będzie pomagał innym. Zwłaszcza, że tymi osobami mogą być wszyscy. Nawet wrogowie, osoby nielubiane, nieakceptowane, których, delikatnie mówiąc, nie chcielibyśmy widzieć jako własnej konkurencji!! Nie trzeba chyba wspominać o zasięgu Internetu, który w sumie nie ma granic, dlatego nasz tekst - wskazówkę odnośnie tajnik zawodu może przeczytać każdy.

Tu zahaczamy o problem. Teksty, które można poczytać w sieci, na przykład pod tytułem "Jak zarabiać dzięki odpowiednim opisom?" "Poznaj tajemnicę tekstu, który sprzedaje twoje produkty" itd. pokazuję tylko mały wycinek prawdy. Dają złudzenie, że wszystko jest bardzo proste, że wystarczy poznać parę sztuczek...Tak jakbyśmy mieli do czynienia z osobami bezrozumnymi. Nie można powiedzieć tego o odbiorcach reklamy. Choć i w tym względzie pewnie nie każdy by się ze mną zgodził.

Jak reaguję na wysyłanie mi linków do artykułów - jak napisać skuteczny tekst na stronę www? Uśmiecham się pod nosem i grzecznie tłumaczę, na czym polega delikatność i wyjątkowość oraz niezmierne bogactwo naszego słownika.